Share it

Thursday, 18 April 2013

mirror mirror on the wall / lustereczko powiec przecie

Wiec mialam to lustro... od dawna wisi w salonie i bycmoze nikt nie zwraca uwagi na ramki, tylko spoglada w swoje odbicie, ale od dawna chodzilo mi po glowie, zeby sprawic by bylo wyjatkowe... no i zaczelo sie malowanie i klejenie.

So i had this mirror... for a long time has been hanging in the living room and perhaps no one pays attention to the frame, was glances only on them selfs reflection, bot for a long time I had this in my mind to make it looks exceptional ... And then it started, painting and gluing.











Uzylam farb akrylowych
kolory:
 blekit (jako pierwsza warstwa na zagruntowanie ramy)
zielen jablkowa i morski turkus (mazane grubym pedzlem niedbale)
roz fuksja (na sam koniec na przecierki zeby uwidocznic textury)

Przykleilam niebieskie cekiny, papierowe kwiatki pamalowane na zolto i rozowo oraz na koniec dodalam moje pomarancze, ktore ususzylam juz jakis czas temu.
Wyszlo calkiem oryginalnie ;)


I've used acrylic paints
colours:
blue (as a basic layer to cover the frame)
apple green and sea turquoise (carelessly smeared with thick brush)
fuchsia pink (on the end just rub a bit to enhance the textures)

I glued blue sequins, paper flowers painted on yellow and pink and on the end I've added mine slices of oranges that I have dried some time ago.
Now looks original tough ;)

week of doing nothing / tydzien laby i nic nie robienia

Tydzien wolnego od pracy. Myslalam sobie, ze bede miala czas na malunki i przerobki. Jednak okazalo sie, ze dni przelecialy mi przez palce i nie wiem gdzie uciekl caly czas. Potrzebowalam relaxu i odpoczynku od wszystkiego, ale na koniec tygodnia czulam sie winna ze nic nie "zmalowalam" ;/ przejrzalam jednak fotki z telefonu i okazalo sie, ze jednak tak bezczynnie nie bylo ;) znalazla sie jedna przerobka. Koszula jeansowa mojego meza doznala metamorfozy specjalnie na potrzeby koncertu. Jest bebniarzem w zespole i zeby dodac mu troche blasku i oryginalnosci na scenie, zapodalam koszuli agrafkowe szalenstwo ;)

A week off from work. I thought that I will have some time for painting and art creations. But it turned out that days flew through my fingers and I don't know where the time gone. I needed to relax and rest from everything, but at the end of the week I felt guilty that I haven't done anything ;/ I've checked photos from my phone and it turned out that, however, wasn't so idle ;) there was something I've done :) my husbands denim shirt suffered a metamorphosis specially for his gig. He is a drummer in a band and to give him a little sparkle and originality on stage I gave his shirt a safety-pin craziness ;)




i moj mezulek w akcji na scenie :)

and my hubby in action on the stage ;)





daje video jesli chcecie ich posluchac 

there is a video if you would like to listen

Tigermonkey - MOBOT

Wednesday, 10 April 2013

poster with BMW

Ostatnie zamowienie.
Dwie wersje plakatu urodzinowego
dla wlasciciela zlomowiska w Kutnie
od ukochanych pracownikow :)

Recent commission.
 Two versions of birthday poster
for scrap yard owner in Kutno
from his precious employes :)